Gejsze

Gejsze, czyli zdobywaj serca pięknych dam używając prezentów jednak jak to w życiu bywa trzeba wiedzieć jaki prezent, na jaką okazję i kiedy użyć, bo przecież dla każdej kobiety szczegóły mają znaczenie. Nie inaczej jest w tej małej kompaktowej, czy wręcz można powiedzieć niepozornej grze.

Liczba graczy: 2
Sugerowany wiek: 
10 lat +
Szacowany czas gry: 
15 minut
Wydawca:
 Nasza Księgarnia
Data wydania: 2013 rok
Autor: Kota Nakayama

Zacznijmy od oceny wizualnej samej gry, pudełko jest bardzo poręczne, małe i wygodne, a jednocześnie mieści bez trudu wszystkie elementy i zapewnia bezpieczeństwo zawartości. Zewnętrzne grafiki nawiązują do klimatów orientalnych, w których osadzona jest całość tematyki tej gry. Główna grafika na pokrywie pudełka przedstawia właśnie nasze bohaterki, o których względy przyjdzie toczyć nam bój.

Wewnątrz opakowania znajdziecie bardzo ładny insert (wkład przytrzymujący elementy) również korelujący wizualnie z resztą pudełka. Przejdźmy teraz do głównych elementów, płytki gejsz są wykonane bardzo dobrze, a grafiki na nich są niezwykle efektowne, mówiąc wprost cieszą oko. Karty służące do rozgrywki również pięknie się prezentują zarówno awers, jak i rewers. Jedyne, do czego można odrobinę się przyczepić to znaczniki akcji, które do wykonania ma każdy gracz. Owszem są sztywne i solidnie, ale w mojej subiektywnej ocenie wizualnie coś mi w nich nie pasuje – brakuje mi tego delikatnego motywu orientu, który nawet na okrągłych znacznikach przychylności gejszy występuje. Jednak to tylko drobiazg.

Instrukcja gry w formie małej broszurki jest napisana w sposób zrozumiały i również wizualnie nawiązuje do pozostałych elementów.

Zatem o co chodzi w Gejszach?

Krótko mówiąc, każdy gracz musi przekonać do siebie określoną ilość gejsz, aby wygrać grę – w wariancie podstawowym rozgrywki trzeba zdobyć przychylności 4 gejsz a to daje wygraną.

Ale jak to przekonać?

No właśnie sam się nad tym zastanawiałem, zanim ograłem ten tytuł z moją Córką, a także Żoną oraz raz nawet udało mi się nakłonić do gry własnego ojca, który z planszówkami na co dzień nie ma większej styczności (tak, tak wygrałem 😉 ).

Otóż każdy gracz dysponuje na początku rozgrywki kartami podarunków, które są przyporządkowane poszczególnym gejszom, jeśli pod koniec rundy po Twojej stronie stołu przy danej gejszy będzie więcej podarunków niż po stronie przeciwnika zyskujesz przychylność tej gejszy – tak to wydaje się takie banalne.

To na czym polega trudność?

No właśnie i tutaj docieramy do serca tej gry, czyli sprytnie wymyślonej mechaniki rozgrywki. Każdy gracz dysponuje TYLKO 4 możliwymi akcjami, które może wykonać podczas rundy! Każda akcja ma przyporządkowane określone ruchy, które musisz wykonać z kartami, zanim trafią one we właściwe miejsca przy gejszach, co może Ci nieźle pokrzyżować plany. Na przykład w jednym z ruchów musisz pokazać przeciwnikowi 2 pary kart i jedną wedle własnego uznania przeciwnik zabiera na swoją stronę i układa przy danych gejszach korzystając z Twoich kart. Zatem w tej grze musisz dobrze przewidywać ruchy przeciwnika na kilka kroków naprzód w połączeniu z tym, co dodatkowo planujesz zrobić sam/a i osiągnąć, aby nie dać na przykład kart, które niechcący pokrzyżują Twoje plany.

Dodatkowo kolejność wykonywania tych 4 akcji ma duży wpływ na całość rozgrywki, bo akcje należy dobrze zaplanować i dopasować do tego, co chcemy osiągnąć w zestawieniu z posiadanymi kartami. Ten sam schemat ruchów NIE sprawdzi się za każdym razem tak samo. Nie ma takiej możliwości, bo na przykład, gdy zostawimy akcję odrzucenia 2óch kart na koniec możemy nie mieć wpływu na to, jakie karty odrzucimy, a to może nas zaboleć.

Gracze po wykonaniu wszystkich 4 akcji (4 akcje na gracza) wykorzystują 20 kart prezentów – 1 karta jest losowo odrzucana przed rozgrywką, aby zapobiegać liczeniu kart i zostawiać zawsze element niepewności.

Po rozegraniu wspomnianych akcji sprawdzamy kto przekonał ile gejsz do siebie i na tej podstawie wyłaniamy zwycięzcę. Zasada podstawowa to gracz, który uzyska przychylność 4 gejsz wygrywa, jest jednak od tego wyjątek. Gejsze są dodatkowo punktowane i gdy jeden gracz zdobędzie przychylność tylko 3 gejsz jednak z sumą punktów 11 lub więcej też wygrywa – jest to również zabieg w mojej ocenie celowy autorów gry, aby dodatkowo urozmaicić dostępność możliwych strategii prowadzących do wygranej.

Dodam tylko, że najbardziej zaciętą walkę w Gejszach prowadziłem z 13-letnią Córką i aby wyłonić zwycięzcę musieliśmy rozegrać trzy rundy.

Reasumując całość gry zdecydowanie możemy polecić, to takie małe cacuszko, które w naszej ocenie powinno się znaleźć na półce każdego planszówkowego gracza nawet tego okazjonalnego.

W naszej ocenie patrząc przez pryzmat cena/jakość/zabawa Gejsze zasługują na notę

7,5/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ogródek

The Mind